In Persona Nowoczesne zarządzanie

Oburzeni - są wśród nas?

Kim są mityczni "oburzeni"? Jakie znaczenie dla biznesu mają nowopowstające ruchy społeczne? Co z pokoleniem "Y"?

Oburzeni

Kim są oburzeni? Czy warto się zajmować tym zjawiskiem, fenomenem społecznym, czy - jak wiele innych ruchów - i ten stanie się tylko odpryskiem tego co zaczęło się w 2011r., gdy światowa gospodarka poczuła kolejne tąpnięcie po kolejnych niefrasobliwych ruchach anonimowych dla ogółu zarządów instytucji finansowych, które próbują nie utonąć lub ograniczyć straty. Można usłyszeć, że w odróżnieniu od innych rewolucyjnych ruchów mają do komunikacji nowe medium, jakim stał się internet, mają też przyzwyczajenia klasy średniej - czyli w miarę wysokie standardy życia wyniesione z domów klasy średniej, dobre wykształcenie ... i mniejsze szanse na tak dostatnie życia jak ich rodzice.

Co oburza?

Jak zwykle - to samo, czyli proporcje w podziale dóbr i poczucie, że czas ucieka, a trzeba wykonywać pracę poniżej aspiracji, poniżej posiadanego wykształcenia, bez szybkich perspektyw na zmianę. W Polsce mamy nieco inne podstawy do tego, by ruchy "oburzonych" powstawały. Nie mam jeszcze na tyle wielu pokoleń wychowanych w liberalnych warunkach dobrobytu, by można było mówić o analogiach do tego, co dzieje się w USA czy Europie Zachodniej. Tu panuje nadal silne feudalne poczucie władzy w hierarchicznie zarządzanych firmach, przy poczuciu frustracji załóg,ale nie wyrażanych wprost - bo obawa przed utratą zatrudnienia jest większa niż chęć buntu. Tym łatwiej kierować frustrację przeciwko politykom (pomagają brakiem profesjonalizmu ) a nie przeciw pracodawcom. Chętniej będziemy walczyć przeciw rządowi, choćby w obronie piractwa, niż powiemy coś na temat jakości zarządzania nami w firmach, w których pracujemy.

Oburzeni w ukryciu

Oburzeni

...ignorowanie przemian społecznych przez właścicieli i zarządy ma swoje uzasadnienie w przywiązaniu do prywatnej własności, ale całkowite pomijanie tego, co dzieje się w rzeczywistości społecznej nie sprawi, że idee i postulaty nie przenikną do kultury organizacyjnej...

Myślę, że tacy polscy oburzeni jak polskie możliwości buntowania się - tylko na chwilę, byle jak, nie w obliczu konieczności spłacania kredytów. Nie - dla idei raczej nie będziemy robić zamieszania w miejscach pracy, bo możemy je stracić. I co wtedy? Dlatego lepiej żyć w absurdalnych relacjach, być zakłamanym tak dalece, że w pewnych momentach nawet zaczyna się wierzyć w świat absurdów korporacyjnych. Spotkałem menedżerów, któzy byli bardzo zadowoleni planując ex-post :) - czyli wyznaczając cele dla ludzi na 1kw. w kwietniu danego roku, mówiąc, że mogą mieć porządek w papierach i bez zmrużenia oka dając do podpisu arkusze z celami swoim ludziom.

Oburzeni

Zwyczajnie - jesteśmy za biedni by się buntować, dopiero co wyszliśmy z epoki stanu wojennego i prawdziwego kryzysu końca lat 70. by teraz wierzyć, że kryzys jest; lepiej czekać do ostatnich dni - może się uda przeczekać? Takie przyzwyczajenie do dóbr posiadanych - nad tym , co się należy, a może być zagrożone.

Co robić, jeśli jest się szefem firmy? To proste - szukać prawdziwie oburzonych i z nimi rozmawiać; rozwój opiera się zwykle na tych, którzy potrafią bez lęku kwestionować zastany porządek i go zmieniać. W stopniu o wiele większym, niż gdy oprzemy się na tych, którzy boją się myśleć i boją się narażać. Ktoś kiedyś powiedział, że boi się ludzi przeciętnych - bo są szkodliwi konserwując bylejakość - można dopowiedzieć. Lubię oburzonych. Nie są tak ulegli i nie boją się mówić, a to już naprawdę sporo.